Trzy Korony to najbardziej rozpoznawalny masyw Pienin i jeden z tych celów, które wielu turystów wpisuje na listę obowiązkowych miejsc do zobaczenia podczas pobytu w Czorsztynie. Charakterystyczne wapienne turnie górują nad doliną Dunajca i tworzą krajobraz, który kojarzy się z Pieninami równie mocno jak zamki nad Jeziorem Czorsztyńskim. Wycieczka na Trzy Korony pozwala poczuć prawdziwie górski charakter regionu, ale jednocześnie nie wymaga wyprawy w wysokie Tatry.
Najpopularniejsze wejścia prowadzą od strony Sromowiec Niżnych, Krościenka nad Dunajcem oraz Czorsztyna. Dla gości Górskiego Edenu szczególnie wygodny jest wariant z dojazdem w okolice Sromowiec, skąd można zaplanować klasyczną pienińską trasę. Sama wędrówka wymaga wygodnego obuwia, zapasu wody i sprawdzenia pogody, ale nagroda jest wyjątkowa: z platformy widokowej widać wijący się Dunajec, słowacką stronę Pienin, Gorce, Beskid Sądecki, a przy dobrej widoczności również Tatry.
Największą zaletą Trzech Koron jest widok. To miejsce, z którego najlepiej widać skalisty, przełomowy charakter Pienin. Panorama jest szeroka i bardzo różnorodna: z jednej strony zielone wzgórza i doliny, z drugiej strome wapienne ściany oraz rzeka przecinająca góry głębokim zakolem. Dzięki temu Trzy Korony świetnie sprawdzają się jako atrakcja dla osób, które chcą wrócić z wakacji z mocnym, zapamiętywalnym przeżyciem.
Wpis na stronie warto kierować przede wszystkim do aktywnych turystów, par i rodzin ze starszymi dziećmi. To nie jest spacer po płaskim terenie, ale przy spokojnym tempie i dobrej pogodzie trasa jest bardzo satysfakcjonująca. Najlepiej zaplanować ją rano, szczególnie w sezonie wakacyjnym, ponieważ na platformie widokowej mogą tworzyć się kolejki.
Dobrym planem jest dojazd z Czorsztyna do Sromowiec Niżnych, wejście na Trzy Korony, zejście w stronę Krościenka lub powrót innym wariantem trasy. Wycieczkę można połączyć z odpoczynkiem nad Dunajcem, wizytą w Czerwonym Klasztorze po słowackiej stronie albo krótkim spacerem po okolicy. Warto jednak nie przeładowywać dnia, bo sama trasa na szczyt zasługuje na spokojne tempo.